Przez zachodnią Czechosłowację
Czwartek, 25 lutego 2010 | dodano:25.02.2010
- DST: 68.33km
- Czas: 02:44
- VAVG 25.00km/h
- VMAX 44.03km/h
- Temp.: 8.0°C
- Kalorie: 1598kcal
- Podjazdy: 328m
- Sprzęt: Giant
- Aktywność: Jazda na rowerze
Wycieczka pełna wrażeń. Na dzień dobry w Żorach przez buca z Polo wywaliłem się. Dziura w rękawiczce, otarcie na ręce (o dziwo nie tej od dziurawej rękawiczki), obtarta owijka - ale jeszcze się trzyma. Dobrzy ludzie z następnego auta się zainteresowali czy nic się nie stało, buc który zmusił mnie do hamowania pojechał w siną dal. Jadę dalej.
Po skręceniu z DK81 na DW938 intensywnie nasłuchuję co mi w rowerze piszczy (aż do końca wycieczki nie stwierdziłem z całą pewnością - stawiam na którąś piastę). Nagle do pisku dochodzi charakterystyczne "pssssss". Drugi postój, wymiana dętki (wbił się jakiś centymetrowy ostry pierdolnik), jadę dalej. Krótki postój na Bliskiej dla dodymania opony - kompresor ma tak dziwną końcówkę że w końcu za bardzo powietrza w oponie nie przybyło.
Szczęście dalej mi sprzyja - w Czechach przejeżdżająca ciężarówka bardzo ładnie mnie ochlapuje. Zadziwiają mnie czeskie drogi - tam asfalt jakoś nawet na wiochach może być niepopękany.
Dalsza jazda w zasadzie bez niespodzianek. Pogoda na rower wbrew pozorom wyśmienita, o ile ktoś ma błotniki :) Bez nich byłoby bardzo kiepsko.
Po skręceniu z DK81 na DW938 intensywnie nasłuchuję co mi w rowerze piszczy (aż do końca wycieczki nie stwierdziłem z całą pewnością - stawiam na którąś piastę). Nagle do pisku dochodzi charakterystyczne "pssssss". Drugi postój, wymiana dętki (wbił się jakiś centymetrowy ostry pierdolnik), jadę dalej. Krótki postój na Bliskiej dla dodymania opony - kompresor ma tak dziwną końcówkę że w końcu za bardzo powietrza w oponie nie przybyło.
Szczęście dalej mi sprzyja - w Czechach przejeżdżająca ciężarówka bardzo ładnie mnie ochlapuje. Zadziwiają mnie czeskie drogi - tam asfalt jakoś nawet na wiochach może być niepopękany.
Dalsza jazda w zasadzie bez niespodzianek. Pogoda na rower wbrew pozorom wyśmienita, o ile ktoś ma błotniki :) Bez nich byłoby bardzo kiepsko.